Widzew Łódź - Polonia Warszawa 0:0
Sobota, 28 sierpnia 2010, godz. 20:12

Polonia Warszawa została zatrzymana w Łodzi. Widzewiacy odebrali liderowi pierwsze punkty w tym sezonie. Ale z rezultatu można być tylko połowicznie zadowolonym. Po pierwszej części meczu wynik remisowy rzeczywiście wydawał się najbardziej sprawiedliwy. Po przerwie jednak widzewiacy byli zdecydowanie lepsi od przeciwników. Stworzyli sobie sporo okazji do zdobycia gola i można żałować, że żadnej z nich nie wykorzystali.
Zdjęcia z meczu Widzewa z Polonią »
Po raz kolejny trener Andrzej Kretek przed meczem dokonał zmian w wyjściowym składzie. Po zaledwie jednym rozegranym spotkaniu, na ławkę znów wrócił Jarosław Bieniuk. Szkoleniowiec Widzewa postawił na tą samą parę stoperów, która wystąpiła w dwóch pierwszych meczach, czyli na Wojciecha Szymanka i Ugo Ukaha. Do jedenastki wrócił również Paweł Grischok, ale nie na lewą stronę, tylko na prawą. W miejsce Adriana Budki. Te roszady nie wprowadziły wyraźnej poprawy do gry łódzkiego zespołu. Co prawda, widzewiacy w pierwszej połowie nie grali tak bojaźliwie, jak tydzień wcześniej z Wisłą, ale to wynikało raczej z taktyki Polonii, która oddała gospodarzom inicjatywę i wyczekiwała na kontry. Łodzianie niby atakowali, ale w zasadzie nie byli w stanie niczego skonstruować. Przez pierwsze pół godziny na boisku niewiele się działo. W pierwszych minutach przed szansą mógł co prawda stanąć Velibor Durić. Ładną piłkę zagrał mu Dudu, ale Bośniak chyba nie zorientował się w zamiarach swojego kolegi i nie zdołał opanować futbolówki. W 18. minucie widzewiacy przeprowadzili akcję prawą stroną. Potem piłka przez Mindaugasa Pankę przeszła na lewą stronę, gdzie trafiła do Tomasza Lisowskiego. Ten zagrał na środek, ale futbolówka padła łupem bramkarza.
Czarne koszule, grające tym razem na biało, dały o sobie znać dopiero w 34. minucie i od razu mogło się skończyć bramką. Po podaniu Tomasza Brzyskiego, piłka trafiła do Sobiecha, który stanął oko w oko z Maciejem Mielcarzem. Bramkarz Widzewa zdołał jednak obronić uderzenie napastnika Polonii. W odpowiedzi pierwszy strzał na bramkę gości oddali widzewiacy. Uderzał Sernas, ale Sebastian Przyrowski nawet nie musiał interweniować, bo uderzenie było niecelne. Jeszcze w końcówce tej części, Polonia przeprowadziła groźną kontrę. Ebi Smolarek zagrał do Marcelo Sarvasa, który dostał piłkę przed polem karnym. Przepchnął Łukasza Brozia, wpadł w pole karne, ale oddanie strzału uniemożliwił mu Bruno Pinheiro. Brazylijczyk jeszcze zbiegł do boku i chciał lobować, ale futbolówkę złapał Mielcarz.Wychodzących na drugą połowę piłkarzy obu zespołów przywitał ulewny deszcz. Pogoda się popsuła, ale za to gra wyglądała zdecydowanie lepiej. Najpierw lekką przewagę osiągnęła Polonia, ale po kilku minutach Widzew doszedł do głosu i zepchnął rywali do defensywy. W 56. minucie, po podaniu Grischoka, uderzał zza pola karnego Panka. Niestety niecelnie. Trzy minuty później akcję przeprowadzili Panka i Dudu. Ten ostatni zakończył ją mocnym strzałem, niestety także niecelnym. W 61. minucie bardzo groźnie uderzał Sernas, który znalazł się z piłką 5 metrów od bramki, ale przeniósł futbolówkę nad poprzeczką.
Polonia też sporadycznie kontrowała. Tak jak w 63. minucie, gdy groźną akcję prawą stroną przeprowadził Bruno. Zagrał piłkę na środek. Mało brakowało, a dotarła by ona do Janusza Gancarczyka, ale w ostatniej chwili polonistę uprzedził Dudu. W kolejnych minutach znowu atakował Widzew. Przewaga gospodarzy rosła z minuty na minutę. Coraz groźniej było też pod bramką Przyrowskiego. Bardzo groźne strzały oddawali Sernas i Grzelczak, który na boisku pojawił się na początku drugiej połowy. Przyjezdnym jednak sprzyjało szczęście. Futbolówka albo mijała bramkę, albo skutecznie bronił Przyrowski. Ale widać było, że napór Widzewa na podopiecznych Bakero zrobił wrażenie, bo coraz częściej grali na czas. Do ostatnich minut widzewiacy robili wszystko, by zdobyć zwycięską bramkę. Kibice zachęcali ich jeszcze, krzycząc: "Jesteście lepsi". Jeszcze w 85. minucie mógł paść gol. Po szybkiej kontrze zainicjowanej przez Szymanka, w doskonałej sytuacji znalazł się Grzelczak, ale Przyrowski obronił jego uderzenie. Skończyło się bezbramkowym remisem, z którego zdecydowanie bardziej zadowoleni powinni być przyjezdni.
Bramki:
bez bramek
Składy:
Widzew: Mielcarz, Broź, Szymanek, Ukah, Dudu, Grischok (72, Budka), Pinheiro, Panka, Durić, Lisowski (54, Grzelczak), Sernas.
Polonia: Przyrowski, Mynar, Pietrasiak, Skrzyński, Brzyski, Bruno (75, Rachwał), Mayoral, Sarvas (57, Gancarczyk), Trałka, Smolarek, Sobiech (68, Gołębiewski).
Żółte kartki:
Ukah (Widzew), Gołębiewski (Polonia)
Sędzia:
Dawid Piasecki (Słupsk)
Widzów:
9600 (450 gości)
Tomasz Andrzejewski
NOWY KOMENTARZ
Copyright © 1998 - 2009 "Widzewiak". All Rights Reserved. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Poniedziałek, 30 sierpnia 2010 godz. 22:44
xdareklodz:
Popieram Cię kolego w całej rozciągłości.Wg.teorii Cacka,kibice mają prawo tylko wykupić karnet,oraz niekoniecznie przyjść i obejrzeć mecz,żeby obyło się bez gwizdów i nieprzychylnych Zarządowi okrzyków.Mają być tylko oklaski i podziękowania za łaskawe prowadzenie Naszego Klubu.Również,swobodny dostęp do informacji klubowej,ma być bezwzględnie zamknięty i obwarowany wszelkimi zakazami.Dopuszczalne jest,a nawet wskazane,dostarczanie do klubu płyt CD,z nagranymi na nie,wyrazami sympatii i wdzięczności,dla całego Zarządu...Cuda jednak się zdarzają,bo historia zatoczyła wielkie koło i na widzewski stadion zawitała legenda rodem z kultowego filmowego "Misia",gdzie hymny pochwalne,składano prezesowi klubu Ryszardowi Ochódzkiemu,a któremu jak widać,bardzo pozazdrościł Cacek...Wszystkiego Najlepszego Panie Prezesie,to pisałem ja,weteran piłki nożnej-SlaPab...
Popieram Cię kolego w całej rozciągłości.Wg.teorii Cacka,kibice mają prawo tylko wykupić karnet,oraz niekoniecznie przyjść i obejrzeć mecz,żeby obyło się bez gwizdów i nieprzychylnych Zarządowi okrzyków.Mają być tylko oklaski i podziękowania za łaskawe prowadzenie Naszego Klubu.Również,swobodny dostęp do informacji klubowej,ma być bezwzględnie zamknięty i obwarowany wszelkimi zakazami.Dopuszczalne jest,a nawet wskazane,dostarczanie do klubu płyt CD,z nagranymi na nie,wyrazami sympatii i wdzięczności,dla całego Zarządu...Cuda jednak się zdarzają,bo historia zatoczyła wielkie koło i na widzewski stadion zawitała legenda rodem z kultowego filmowego "Misia",gdzie hymny pochwalne,składano prezesowi klubu Ryszardowi Ochódzkiemu,a któremu jak widać,bardzo pozazdrościł Cacek...Wszystkiego Najlepszego Panie Prezesie,to pisałem ja,weteran piłki nożnej-SlaPab...
Autor: SlaPab (użytkownik: 25282, komentarzy: 6241)
Niedziela, 29 sierpnia 2010 godz. 20:55
ale jakie mamy wyjscie ??? brak nowego stadionu..pieniedzy ..tych w Widzxewie nigdy za duzo ..cierpliwosc ,,,w Polsce nikt jej nie ma ... pozdr-
Autor: siekiera1984 (użytkownik: 28057, komentarzy: 144)
Niedziela, 29 sierpnia 2010 godz. 20:51
sprawdzam wynik .... ibałem sie ..a tu niespodzianka ... bo powiem szczerze po wygranej z jakastam Zawisza ,nie wiedziałem co myslec... ,bo 0-1 z cracovska Wisła tez było nie przekonywujace , ale remis z Polonia daje pewne nadzieje ,a nawet marzenia ze nie walka o utrzymanie... dzieki...
Autor: siekiera1984 (użytkownik: 28057, komentarzy: 144)
Niedziela, 29 sierpnia 2010 godz. 19:42
Wspominasz, że dawno nie pisałeś... i komu to przeszkadzało?
Autor: romwidzew (użytkownik: 24096, komentarzy: 1512)
Niedziela, 29 sierpnia 2010 godz. 15:10
Spoko Stary, tylko gołym okiem widać, że w Widzewie skończyła się kasa na duże numery. Ja się cieszę tym, co jest, a to, co jest gwarantuje emocje związane z walką o lokaty 7-16. Na Wielki Widzew musimy poczekać do czasów, gdy Cacek będzie miał 3 razy tyle kasy, ile ma, albo na czasy, gdy w Klubie będzie ze trzech Cacków.
Autor: cg.rTs (niezalogowany)


