Paul Grischok przechodził badania medyczne
Czwartek, 29 lipca 2010, godz. 20:04

Bez Paula Grischoka trenował w czwartek zespół Widzewa. To nie znaczy, że łódzki klub zrezygnował z piłkarza, który był testowany przez całe zgrupowanie w Niemczech. Grischok w czwartek przechodził badania medyczne. W piątek również razem z całym zespołem weźmie udział w sprawdzianach szybkościowym i wydolnościowym. Jeśli wszystkie wyniki będą pozytywne, to Grischok zostanie nowym zawodnikiem Widzewa.
Pod jego nieobecność widzewiacy mieli trening na bocznym boisku. W jego trakcie mieli ćwiczenia techniczno-taktyczne. Na koniec zostali podzieleni na dwa dziewięcioosobowe zespoły, które rozegrały grę szkoleniową. Przy czym, zaczęli grać na pełnowymiarowym placu gry, ale w trakcie meczu boisko było dwa razy skracane. Na tym nieco mniejszym trzeba też było grać na dwa kontakty. Z kolei na tym najmniejszym co drugie zagranie musiało być z pierwszej piłki.
Oprócz Grischoka, w treningu nie brali udziału również: Darvydas Sernas (dostał wolne z powodów rodzinnych), Fernando Arriero (ma problemy żołądkowe) i kontuzjowany Krzysztof Ostrowski, który tylko trochę pobiegał. Indywidualnie ćwiczyli Prejuce Nakoulma i Bruno Pinheiro. Ten ostatni narzeka na ból kolana po meczu z Paderborn.
Tomasz Andrzejewski
NOWY KOMENTARZ
Copyright © 1998 - 2009 "Widzewiak". All Rights Reserved. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Piątek, 30 lipca 2010 godz. 04:26
A ja uwazam ze wszystkie trzy druzyny zagraly dno. Austrja czy Azerbejdzan to nie sa potentaci w Europie. Z kim wygrywac jak nie z nimi???
Autor: Grzes-Land (użytkownik: 2393, komentarzy: 1625)
Czwartek, 29 lipca 2010 godz. 23:13
Muszę przyznać, że zrobiło mi się bardzo miło, gdy koło godziny 18:20 przejeżdżałem obok stadionu. Na bocznym właśnie rozgrzewali się nasi zawodnicy, w kółeczku na środku rozciągali mięśnie :) Wokół boiska biegało dwóch zawodników, poznałem tylko z daleka Nakoulmę, a drugi to jak teraz widzę, Bruno. Ależ mnie niesamowicie ciągnie na stadion, do kibiców, do piłkarzy, do WIDZEWA. Ile jeszcze mam czekać?
Moja mała ocenka wydarzeń pucharowych:
*** Ruchu niestety nie oglądałem (byłem poza domem), spodziewałem się jednak, że Austria to za mocny przeciwnik dla Niebieskich. Właściwie to możnaby patrzeć dziwnie na człowieka, który sądziłby, że Ruch ma jakieś szanse na przejście Austriaków (odliczając fanatyków). Zgodzę się też z obserwatorem, który napisał w poprzednim temacie, że 3 miejsce Ruchu w zeszłym sezonie wynikło może nie w pełni z dobrej pracy Waldka Fornalika (na pewno to też się liczy, kawał fajnej roboty tam zrobił), ale w równej mierze ze słabości czołowych jak dotąd klubów EX.
***Wisłę oglądałem w całym spotkaniu i... stwierdzam, że była to MIZERIA. Niby mieli przewagę optyczną, niby prowadzili grę, ale sytuacji jak nie było, tak nie było. Jest jednak ALE: grali z jedną z najlepszych drużyn z Azerbejdżanu, opartą na rodzimych zawodnikach, którzy już niedługo będą dobijać się do kadr najsilniejszych klubów Europy... czułem, że Żuraw nie strzeli karnego, to było idealne dopełnienie smutnego dnia gry polskich zespołów w Lidze Europejskiej...
***Jagę oglądałem tylko przez ostatnie 30 minut, dość ciekawie się prezentowała, choć gasła w oczach wraz ze zbliżającym się końcowym gwizdkiem. Przeprowadzili kilka fajnych akcji (wszędobylski Grosicki), widać było, że nie boją się rywala i z pasją i determinacją dążyli do wyrównania... szkoda, że się nie udało.
Moja mała ocenka wydarzeń pucharowych:
*** Ruchu niestety nie oglądałem (byłem poza domem), spodziewałem się jednak, że Austria to za mocny przeciwnik dla Niebieskich. Właściwie to możnaby patrzeć dziwnie na człowieka, który sądziłby, że Ruch ma jakieś szanse na przejście Austriaków (odliczając fanatyków). Zgodzę się też z obserwatorem, który napisał w poprzednim temacie, że 3 miejsce Ruchu w zeszłym sezonie wynikło może nie w pełni z dobrej pracy Waldka Fornalika (na pewno to też się liczy, kawał fajnej roboty tam zrobił), ale w równej mierze ze słabości czołowych jak dotąd klubów EX.
***Wisłę oglądałem w całym spotkaniu i... stwierdzam, że była to MIZERIA. Niby mieli przewagę optyczną, niby prowadzili grę, ale sytuacji jak nie było, tak nie było. Jest jednak ALE: grali z jedną z najlepszych drużyn z Azerbejdżanu, opartą na rodzimych zawodnikach, którzy już niedługo będą dobijać się do kadr najsilniejszych klubów Europy... czułem, że Żuraw nie strzeli karnego, to było idealne dopełnienie smutnego dnia gry polskich zespołów w Lidze Europejskiej...
***Jagę oglądałem tylko przez ostatnie 30 minut, dość ciekawie się prezentowała, choć gasła w oczach wraz ze zbliżającym się końcowym gwizdkiem. Przeprowadzili kilka fajnych akcji (wszędobylski Grosicki), widać było, że nie boją się rywala i z pasją i determinacją dążyli do wyrównania... szkoda, że się nie udało.
Autor: Cougar (użytkownik: 24651, komentarzy: 1382)
Czwartek, 29 lipca 2010 godz. 22:59
Ależ ona jest- od kilku lat... i nikt nie potrafi się z niej otrząsnąć ;)
Autor: embe07 (użytkownik: 20674, komentarzy: 1265)
Czwartek, 29 lipca 2010 godz. 22:58
Lepiej juz wstan i wiecej nie myśl bo dojdziesz do jeszcze bardziej radykalnych wniosków.
Autor: obserwator (użytkownik: 18340, komentarzy: 1543)
Czwartek, 29 lipca 2010 godz. 22:56
Wydaje mi sie ze to co się dzisiaj zdarzyło w pucharach to nie powód do wysmiewania lecz powód do bardzo glebokiej refleksji.Wysmiewanie sie z tych klubów co dzis grały przy jednoczesnym twierdzeniu ze teraz to my tym wszystkim dokopiemy jest bardzo płytkie i miałkie i nieprzemyslane.Widzew to ta sama polska piłka i z tego faktu nalezy sobie zdawać sprawę.Nasza gra t równiez taki sam poziom,żadna rewelacja.Gdyby było inaczej to podczas sparingów juz by sie to ujawniło .I nie o wyniki idzie lecz o sytuacje i płynnosc akcji.Tak więc nie ma co sie napinać i lepiej zaczekać na pojedynki w Ex i dopiero po kilku z nich pierś wypinac albo ogon podkulic.Na poczatku gramy z silnymi tej EX wiec moze byc roznie.Wyniki mogą byc zarówno zwycięskie jak tez przegranej wykluczyc nie mozna.
Autor: obserwator (użytkownik: 18340, komentarzy: 1543)


