REKLAMA
 
www.akademiafutbolu.pl www.widzew.pl
 
ŁKS Łódź - Widzew Łódź 1:4 (1:2)
 
Niedziela, 7 marca 2010, godz. 22:08

Bez wsparcia swoich kibiców przyszło widzewiakom grać w derbach Łodzi. Mimo to, poradzili sobie znakomicie. Ograli rywala zza miedzy 4:1, co jest najwyższym w historii zwycięstwem czerwono-biało-czerwonych w derbach rozgrywanych przy al. Unii. To dla kibiców znakomita rekompensata tego, że nie mogli zjawić się na trybunach. Zwycięstwo cieszy tym bardziej, że to ełkaesiacy pierwsi zdobyli bramkę. Podobnie było jesienią, wówczas skończyło się 2:1. Tym razem widzewiacy dwa gole zdobyli już przed przerwą, a po przerwie dołożyli kolejne dwa.

Zobacz zdjęcia z derbów Łodzi »

Trener Paweł Janas zaskoczył nieco zestawieniem wyjściowego składu. Na ławce znalazł się Łukasz Broź, co było dotychczas nie do pomyślenia. Zastąpił go Ugo Ukah, który na prawej obronie grał już w Zabrzu, pod nieobecność właśnie Brozia. Jeszcze większą niespodzianką był występ od pierwszej minuty Piotra Kuklisa. Pierwsze pół godziny gry było raczej słabym widowiskiem. Oba zespoły nie bardzo miały ochotę zaryzykować i mocniej zaatakować. Walka toczyła się głównie w środku boiska i to nie zawsze w sportowy sposób. Sporo było fauli, często brzydkich, jak kopnięcie Świerczewskiego w twarz przez Kuklisa, czy cios Hajty w plecy Sernasa. Natomiast sytuacji podbramkowych było w tym fragmencie gry jak na lekarstwo. Przypomnieć wypada akcję z 3. minuty, kiedy to z bliska strzelał Piotr Grzelczak, ale prosto w bramkarza. W 18. minucie Hajto wrzucił piłkę z autu. Wyskoczył do niej Maciej Mielcarz, ale jego interwencja była niezbyt pewna, bo wypuścił futbolówkę z rąk. Na szczęście obrońcy zażegnali niebezpieczeństwo. Dziewięć minut później niezłą akcję skonstruowali widzewiacy, ale zbyt szybko zakończył ją Darvydas Sernas, który oddał niecelny strzał z dystansu. W 31. minucie padła pierwsza bramka, niestety dla gospodarzy. Zaczęło się od wyrzutu piłki z autu przez Hajtę. Futbolówka trafiła do Marcina Adamskiego, który odegrał do Rafała Kujawy. Ten sprytnym uderzeniem piętą pokonał Mielcarza. Utrata bramki w sumie jednak dobrze wpłynęła na widzewiaków, którzy zabrali się do odrabiania strat. Dopięli swego w 42. minucie. Wówczas goście przeprowadzili koronkową akcję. Grzelczak zagrał do Robaka, który wycofał piłkę do Sernasa, a Litwin ładnym strzałem umieścił piłkę w siatce. Trzy minut później było już 2:1 dla Widzewa. Po rzucie rożnym egzekwowanym przez Dudu, celnym strzałem głową popisał się Mindaugas Panka. Na przerwę to widzewiacy schodzili z przewagą.

Na początku drugiej odsłony widzewiacy - zadowoleni z prowadzenia - oddali inicjatywę miejscowym, lecz oni wcale nie kwapili się, żeby mocniej zaatakować. Co więcej, z upływem czasu ełkaesiacy wyraźnie tracili siły. To dawało graczom Widzewa coraz więcej sposobności do podwyższenia rezultatu. W 60. minucie okazję bramkową sprezentowali im sami ełkaesiacy. W niegroźnej sytuacji Wyparło w swoim polu karnym podał piłkę... Ostrowskiemu, ten natychmiast odegrał do Robaka. Strzał napastnika Widzewa był jednak zbyt lekki i bramkarz zdołał odbić piłkę, zaś dobitka Sernasa była niecelna. W 79. minucie Robak okazał się zbyt szybki dla Łakomego, ale nie wykorzystał sytuacji i uderzył niecelnie. Po chwili najlepszy snajper Widzewa miał okazję, żeby się poprawić, ale znowu chybił. Ostatnie dziesięć minut to już popis widzewiaków. W 81. minucie, po akcji Sernasa i Kuklisa, ten drugi uderzał z szesnastu metrów, ale trafił prosto w bramkarza. Chwilę potem Grzelczak ograł Łakomego i zagrał wzdłuż linii bramkowej do Łukasza Brozia, który bez trudu skierował piłkę do siatki. Wynik ustalił Marcin Robak już w doliczonym czasie gry. Widzewiak wykorzystał bardzo dobre podanie od Panki i strzałem z ostrego kąta pokonał Wyparłę.

Bramki:
1:0 Kujawa (31)
1:1 Sernas (42)
1:2 Panka (44)
1:3 Broź (82)
1:4 Robak (90)

Składy:
Widzew: Mielcarz, Ukah, Bieniuk, Szymanek, Dudu, Grzelczak, Panka, Kuklis, Ostrowski (68, Broź), Sernas (90, Grzeszczyk), Robak.
ŁKS: Wyparło, Balaz, Adamski, Hajto, Łakomy, Gevorgyan, Świerczewski, Kujawa, Madejski (63, Drumlak), Nawrocie (80, Wolański), Gikiewicz.

Żółte kartki:
Bieniuk, Dudu (Widzew), Hajto (ŁKS)

Sędzia:
Sebastian Jarzębak (Bytom)
Widzów:
6500

Tomasz Andrzejewski
 
 
 
NOWY KOMENTARZ
Treść:
Podpis:
 
 
Wtorek, 22 czerwca 2010 godz. 12:50
To były piękne dni na prawdę piękne dni......
Autor: WidzewOnTour (użytkownik: 27498, komentarzy: 41)
 
Treść:
Podpis:
 
 
Sobota, 13 marca 2010 godz. 11:20
ludzie!! to nie prawda że tylko tyle jest łkasieków ja jestem rodowitym widzewiakiem ale szanuje rywala i mam nadzieje że Widzew i ŁKS wejdą do ekstraklasy bo jak nie to nie będzie już takich emocji
Autor: lalalalala (niezalogowany)
 
Treść:
Podpis:
 
 
Środa, 10 marca 2010 godz. 09:08
6500 tys.tylu łks-iaków jest w Łodzi....żal.
Autor: redZDW (użytkownik: 24247, komentarzy: 14)
 
Treść:
Podpis:
 
 
Wtorek, 9 marca 2010 godz. 11:22
Mam nadziej ze to nie sa ostatnie derby....bo to juz nie bedzie to samo,nie bedzie tej walki i rywalizacji, zycze łksowi żeby wszedl z nami do ekstraklasy bo chce ogladac derby Łodzi na najwyższym poziomie...jak zawsze
Autor: tyson (użytkownik: 26049, komentarzy: 6)
 
Treść:
Podpis:
 
 
Wtorek, 9 marca 2010 godz. 11:15
Mamy najlepszą atmosferę na meczach, a mało ludzi, mecze kojarzą się w naszym kraju z hamstwem i burdami.W Angli nie ma siatek, na mecze przychodzą całe rodziny, czas i u nas wyeliminować pseudokibiców i huliganów,cała Łóź powinna być na derbach i to powinno być dla nas święto jak grand derbi w Hiszpani
Autor: tyson (użytkownik: 26049, komentarzy: 6)
 
Treść:
Podpis: