W Gutowie widzewiacy się nie oszczędzają
Czwartek, 21 stycznia 2010, godz. 21:33

Widzewiacy mają za sobą kolejny dzień pobytu na zgrupowaniu w Gutowie Małym. Już trzeci, ale podobny do drugiego i zapewne także do kolejnych. Monotonia obozowego życia miesza się ze zmęczeniem spowodowanym ciężkimi treningami. Piłkarze mają po dwa treningi dziennie, ale zajęty mają także czas między nimi. Tak jak w czwartek, gdy mieli również odnowę biologiczną, a po kolacji trener zorganizował im jeszcze odprawę. Wolny czas większość zawodników poświęca po prostu na sen.
Oba czwartkowe treningi odbyły się na boisku, choć popołudniowy poprzedziła jeszcze przebieżka w terenie. Zajęcia były poświęcone budowaniu wydolności, co na tym etapie przygotowań jest normalne. Piłkarze wypracowują ten element także w czasie ćwiczeń na boisku z piłkami, a nie poprzez wielogodzine marszobiegi w terenie, jak to było zwykle praktykowane przed laty. Zajęcia nadzoruje osobiście współpracujący z łódzkim klubem fizjolog z gdańskiej AWF Zbigniew Jastrzębski, który w środę pojawił się w Gutowie.Z Centrum Piłkarskiego "Ptak" wyjechał natomiast Łukasz Zając, który ciężkie treningi przypłacił zapaleniem ścięgna Achillesa. To nie jest poważna dolegliwość. Młody widzewiak pewnie będzie musiał parę dni odpocząć, ale do zespołu dołączy pewnie jest w Gutowie. Na popołudniowym treningu nie było też Tomasza Lisowskiego, ale powodem nie był żaden uraz, tylko konieczność wyjazdu do Łodzi, na wcześniej zaplanowane badania. Wyniki są pozytywne. Po kontuzji nie ma śladu, Lisowski może trenować na pełnych obrotach. Cały czas indywidualnie na siłowni ćwiczy Mindaugas Panka, ale od soboty, a najpóźniej od poniedziałku, powinien wznowić zwykłe treningi.
Tomasz Andrzejewski
NOWY KOMENTARZ
Copyright © 1998 - 2009 "Widzewiak". All Rights Reserved. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Piątek, 22 stycznia 2010 godz. 11:08
tomwidzew:Zgoda,że poziom nie ten,ale za to ambicja większa.Z tym płaczem,to też jest różnie,bo Nasi przełożeni nie są zadowoleni z każdej Naszej absencji.Są zawody,które można wykonywać tylko w pomieszczeniach (badań lekarskich w zasadzie nie robi się na powietrzu),ale wszędzie trzeba traktować poważnie swoją pracę i dawać z siebie wszystko.Teraz Nasi piłkarze jeszcze nie narzekają,ale bywało,że porażki tłumaczyli kiepskim boiskiem,zmęczeniem,brakiem szczęścia,a nawet niedogodnymi warunkami atmosferycznymi.Zawsze najtrudniej jest znałeżć winę u siebie.
Autor: SlaPab (użytkownik: 25282, komentarzy: 4592)
Piątek, 22 stycznia 2010 godz. 07:53
Panowie
1/ Poziom nie ten;
2/ Jeżeli zachorujecie lub odniesiecie kontuzję nikt z tego powodu nie będzie płakał
3/ Powiedzcie lekarzowi, że może przyjmować w nieogrzewanym gabinecie, bo wasi znajomi pracują po 8 godzin przy odśnieżaniu ulic.
Swoją drogą to w tym artykule nie ma słowa o tym, że nasi piłkarze narzekają.
Pozdrawiam.
1/ Poziom nie ten;
2/ Jeżeli zachorujecie lub odniesiecie kontuzję nikt z tego powodu nie będzie płakał
3/ Powiedzcie lekarzowi, że może przyjmować w nieogrzewanym gabinecie, bo wasi znajomi pracują po 8 godzin przy odśnieżaniu ulic.
Swoją drogą to w tym artykule nie ma słowa o tym, że nasi piłkarze narzekają.
Pozdrawiam.
Autor: tomwidzew (użytkownik: 970, komentarzy: 4841)
Czwartek, 21 stycznia 2010 godz. 23:35
Marian Grzyb:Wołać kasę? My jeszcze dopłacamy,żeby pobiegać dla zdrowia i rozrywki.Po dwóch godzinach gry,człowiek czuje się jak młody Bóg i jest w stanie obalić nawet pięć Harnasi,chociaż u Nas zazwyczaj kończy się na dwóch.Ech,jak ja zawsze tęsknię i czekam na tę grę.
Autor: SlaPab (użytkownik: 25282, komentarzy: 4592)
Czwartek, 21 stycznia 2010 godz. 23:32
Fakt....pamiętam że sam zapierdzielałem od rana do wieczora w piłę....nawet trenowałem w Widzewku za Dzieniakowskiego.Treningi na boisku dla gości którzy lubią muldy(chyba dobrze piszę)Pamiętam początki, graliśmy sparing nowi przeciwko druzynie WIdzewa....spuścilismy łomot starym.Potem po pobycie dowiedziałem się że grają w pierwszym składzie Ci których tato daje więcej na drużyne....coś pięknego, prawda?
Autor: kredu (użytkownik: 5135, komentarzy: 3104)
Czwartek, 21 stycznia 2010 godz. 23:24
SlaPab - niedziela - czwartek (przy światłach) - niedziela. Za każdym razem po 2 godziny. Za pierwszym razem kilkumilimetrowa warstwa logu na wierzchu na 30 cm śniegu. Golenie dostały po piź..ie. Zero płaczu ze strony starszych a i młodzi też nie narzekali. Piwko, śmiech i nikt kasy za to nie woła.
Autor: Marian Grzyb (użytkownik: 23190, komentarzy: 480)


